About
[…] Zjawiska fizyczne, które utrzymują ruch granitowych lądów na bazaltowej skorupie ziemskiej, umożliwiają powstawanie ornamentalnych obrazów.
Wywodzącą się z Chin technika przenoszenia na papier wzorów utworzonych na powierzchni wody wykorzystuje różnice gęstości, napięcie powierzchniowe i siłę grawitacji.
Plamy kolorów wirują, krążą na powierzchni wody, zderzają ze sobą i rozdzielają jak kontynenty na globie.
Wystarczy zdjąć je z powierzchni wody przykładając do niej kartkę papieru… lub gipsową kolumnę.
Najstarsze marmoryzowane papiery pochodzą z czasu dynastii Tang (618–907), z Chin tradycja ta przeniosła się do Japonii,
a wzdłuż jedwabnego szlaku – w rejon Morza Śródziemnego. Do tworzenia japońskiego Suminagashi potrzeba jedynie papieru, wody, tuszu, bliskowschodnie Ebru wymaga więcej składników.
Wodę zagęszcza się pozyskiwaną z anatolijskich zarośli gumą tragakantową, która zwiększa napięcie powierzchniowe kąpieli wodnej, a po wyschnięciu tworzy na obrazie powłokę błyszcząca jak werniks.
Na wodę wylewa się pigmenty
pozyskane z utartych glinek i pyłków roślinnych, do których dodano bawolą żółć. Dzięki niej kolory nie mieszają się na powierzchni wody. Co łączy zwierzęce wydzieliny, kaligrafujących derwiszów, florenckich introligatorów i dryfujące kontynenty? Dlaczego plamy farb na wodzie przypominają kosmos, drewno, mikroskopowe zbliżenia komórek
albo obrazy które powstają pod powiekami po wpatrywaniu się w słońce?
Fragment z tekstu Agnieszka Tarasiuk